3

Kładka Bernatka

27/6/2022

Robert mówi, że Kazimierz kiedyś pachniał węgłem, którym opalano piece w mieszkaniach, był też zapach wilgoci ze wszystkich zniszczonych budynków, podobny do zapachu piwnic.

Janusz mówi, że kiedy w latach 80. znalazł się na Kazimierzu, w synagodze pachniało świecami, ogniem z kominka, starymi meblami i naftaliną.

Robert mówi, że kiedy dorastał, we Wrocławiu pachniało benzyną. Dominował zapach samochodów. Ale kiedy odwiedził Wrocław niedawno, typu dwa lata temu, okazało się, że jest tam ogród japoński, i teraz, kiedy myśli o Wrocławiu, taki zapach przychodzi mu do głowy – kwiaty w ogrodzie japońskim. Jak oaza.

Dziś, mówi, Kazimierz pachnie jedzeniem, bo na każdym rogu jest restauracja.

Mury cmentarza pachną kamieniami. Synagoga Remu pachnie potem, kiedy turyści modlą się w niej rano, a tynkiem, kiedy jest pusta. Wokół krzaki bzu. Jest wiosna.

Widzę licealistów zwiedzających synagogi. Staram się podsłuchać co mówi ich nauczyciel, ale wszyscy uczniowie mają słuchawki, a nauczyciel cichym głosem mówi im do uszu.

Samochód z kierowcą do Wrocławia kosztuje 300 dolarów. Samochód z kierowcą do Tarnobrzega kosztuje 230.

Ale jest za wcześnie, żeby pisać o Wrocławiu i będę się starała zachować bezpieczny, grzeczny dystans i powstrzymać się tak długo, jak będę mogła, Czytelniku.

Idziemy teraz do mostu, żebym mogła grzecznie zmienić temat i opowiedzieć historię, którą usłyszałam w jednym z meleksów jeżdżących po Kazimierzu. Uwielbiałem tę historię jako dziecko.

Biedny Izaak z Krakowa miał nawracający sen: skarb czekający na niego pod mostem w odległym mieście. Wyrusza w daleką podróż, aby znaleźć most ze swoich snów. Odnajduje go, ale mostu pilnuje żołnierz, który nie pozwala mu poszukać skarbu. Kiedy próbuje wyjaśnić, czego szuka, żołnierz śmieje się z niego i mówi: „Sny nie mają sensu! Ja sam mam powracający sen o skarbie w piecu Żyda imieniem Izaak, który mieszka w Krakowie, a przecież nie wybieram się do Krakowa”.

Izaak wraca więc do domu i odkrywa, że skarb przez cały czas czekał w jego piecu.

 

Cały rok czekałam, aż dziadek przyjdzie do mnie we śnie.

Jeśli wybiorę się na jednodniową wycieczkę do Wrocławia, może będzie pojawiał się częściej?

Jak by zareagował, gdybym mu powiedział, że jadę do Krakowa?

Powiedziałby: „lotnisko w Krakowie jest małe, to dobre lotnisko na szybkie przesiadki. Bez kłopotu zdążysz na kolejny lot”. Nie, nie tak. Powiedziałby raczej: „Po co masz jechać do Krakowa? Nic tam nie znajdziesz.”